Dzień zaczął się całkiem zwyczajnie. Obudziłem się w moim małym domku, a słońce wschodziło nad Lego City. Wszystko wydawało się być w porządku, dopóki nie zasiadłem do komputera. W skrzynce mailowej czekała na mnie sterta wiadomości od mojego szefa, ludzika Lego-Menedżera. Z każdym kliknięciem mój nastrój stawał się coraz bardziej ponury.
"Stuu, musisz skończyć ten raport do końca dnia"... "Stuu, spotkanie zostało przesunięte na wcześniejszą godzinę"... "Stuu, czy możesz przejrzeć te dokumenty?" - i tak dalej, i tak dalej. Miałem dość. Czy oni nie rozumieją, że jestem tylko małym ludzikiem Lego, a nie maszyną do wykonywania zadań?
Siedziałem przy biurku, wpatrując się w ekran komputera, na którym wciąż pojawiały się nowe wiadomości. Moje ręce, z małymi, klockowatymi dłońmi, ledwo nadążały z klikaniem. Każde kolejne powiadomienie było jak kolejne uderzenie młotka. Na mojej twarzy zagościł wyraz totalnego zrezygnowania, a potem wściekłości.
Kiedy już miałem ochotę rzucić moim komputerem o ścianę (choć to pewnie nie byłoby zbyt skuteczne, bo wszystko w naszym świecie jest zbudowane z klocków), postanowiłem zrobić przerwę. Wstałem od biurka i spojrzałem przez okno. Na zewnątrz było pięknie - słońce świeciło, ludzie spacerowali, dzieci bawiły się klockami na placu zabaw. To przypomniało mi, dlaczego w ogóle zostałem ludzikiem Lego.
Wziąłem głęboki oddech i wróciłem do komputera. Postanowiłem, że zamiast się denerwować, spróbuję podejść do tego dnia z innej strony. Przecież jako ludzik Lego mogę budować nie tylko z klocków, ale i swoją przyszłość. Zacząłem planować, jak lepiej zorganizować swoją pracę, aby mieć więcej czasu na to, co naprawdę lubię - budowanie i tworzenie nowych, niesamowitych rzeczy.
Moja mina powoli zmieniała się z wściekłej na bardziej zdeterminowaną. Wiedziałem, że to będzie trudny dzień, ale postanowiłem, że go przetrwam i wyciągnę z niego jak najwięcej. W końcu, nawet najmniejsze klocki mogą stworzyć coś wielkiego, jeśli tylko odpowiednio je ułożyć.
Wasz Stuu

Komentarze
Prześlij komentarz